Kopalnia Ropy Naftowej Bieszczady

 

 

Cześć. 

Nazwałem tę stronę “kopalnia Ropy Naftowej Bieszczady” - bo wyawało mi się że tak jest ok. Ale ale…. W Bieszczadach było 120 szybów …. Więc jeśli kopalnia to nie jedna, niekoniecznie kopalnia a bardziej szyb naftowy.... No i jako szczególarz i ekspert tematu dodam, że nie ropa- a olej skalny. No dobra, to żeby było jasne to krócej

Bieszczady ropa

 

I o co tu chodzi?
Chodzi o to, ze jako przewodnik po Bieszczadach, miałem silne nerwy słysząc bełkot przewodników którzy pieprzyli banały o bieszczadzkich aniołach, dusiołach, biesach i czadach. Trochę można ich zrozumieć. Bo to bezpieczny temat. Po wysiedleniach w ramach Akcji Wisła nie bardzo było co opowiadać - a mielenie tematu band upa nie zawsze jest bezpieczne (często gęsto któryś turysta zaczyna się bulwersować i wie lepiej).

Ropa w Bieszczadach - jak zwęszyłem temat bieszczadzkiej ropy

Tak właśnie znalazłem sprawę ropy w Bieszczadach. 

No i czy znalazłem? Tak. Odkryłem to w nieodkrytych Bieszczadach. Banalne? I owszem! I to nie tak, ze nie mogłem tego odkryć - bo było juz odkryte “za Łukasiewicza”. Było, ale potem były wojny, wysiedlenia, zarosło, zapomniano. I przyszedłem ja. 

Tak wiec tak, zdecydowanie odkryłem ten temat i kopalnie. Wiele miesięcy czytania starej literatury branżowej (górniczej), czytania map (a tak, tych austriackich głównie) i później sporo łażenia i szukania. Ja to nazwać inaczej- jeśli nie odkrywaniem? 

Bieszczadzka ropa naftowa czy olej skalny?

W Bieszczadach wszystko jest popieprzone. I tu też. Normalnie, w Teksasie to byłoby jasne - wydobywa się olej skalny - a do baku leje ropę naftową (po rafinacji - czyli przetworzeniu).  W skrócie: najpierw jest olej- surowiec - a potem ropa- produkt. W Bieszczadach wszystko od dupy strony. Kojarzysz wieś “Czarna”? Nazwa pochodzi od koloru budynków. Wydobywano olej skalny i impregnowano tym domy. Zatem olej skalny był gotowym produktem. W Bieszczadach taki olej często- gęsto - nomen- omen wypływa samoczynnie. Widać to przy niektórych potokach. Są też kopanki ropy - czyli takie miejsca, gdzie wydobywano ropę (olej skalny) jeszcze przed odkryciamy Łukasiewicza - czyli przed zastosowaniami energetycznymi. 

 

No a co z bieszczadzką ropą naftową? 

Ropa też jest - choć leciało jej więcej. O ropie jako produkcie najprawidłowiej jest mówić jako o produkcie powstałym po rafinacji - czyli pewnego rodzaju destylacji, którą opracował Łukasiewicz. (Swoją drogą, co się musiało zadziać, żeby bimbrownik do kadzi nalał ropy, noooo oleju skalnego- do dziś nie wiadomo). Tak wiec mamy też w Bieszczadach kopalnie ropy - czyli takie miejsca, gdzie olej skalny był wydobywany typowo na potrzeby energetyczne. 

 

Co było a nie jest - nie pisze się w rejestr. 

Kopalnie ropy naftowej w Bieszczadach dziś. 

 

Dziś, aktualnie w Bieszczadach mamy kilka kiwonów - czyli takich szybów naftowych z pracującymi pompami. Jeden z nich turka cały czas, inny jak się mu zachce, a jeszcze innych najrzadziej (bo urzędnik skarbowy tam nie może się nigdy doliczyć urobku). W Bieszczadach mamy też zaczopowane szyby naftowe - czyli takie miejsca gdzie szyb działał, ale ruscy nam te pompy pozabierali i rury (znaczy się szyby) pozatykali. Są też takie szyby, które są otwarte, i jak masz puszkę i odpowiednio długi sznurek - możesz sobie tej ropy, znaczy się oleju skalnego naczerpać. 

Czego nie mamy? Ano nie mamy infrastruktury kopalnianej. Te pompy, kiwony pozabierali nam ruscy, wtedy sowieci. Infrastrukturę nieruchomą - zniszczyli sami leśnicy rozjeżdżając detami (DT75  - ciągnik zrywkowy). 

 

No i finalnie w tym wszystkim jestem ja. 

Człowiek który wie, co gdzie, kiedy i jak głęboko. Organizuję wyjazdy, wycieczki do kopalni ropy naftowej w Bieszczadach. 

 

Wyobrażam sobie, ze ta moja spontaniczna gawęda może Cię nieco zdezorientować. A więc jeszcze raz. Od początku

 

Bieszczady to nie tylko lukrowane połoniny i drewniane anioły dla instagramerów. Zapraszam Cię na „imprezę na Biniowej” – tam, gdzie z gleby zamiast wody sączy się olej skalny, a podpalenie błotnej kałuży kończy się widowiskowym puff!. Jako Twój osobisty Przewodnik po Bieszczadach pokażę Ci prawdziwą „Ropę Bieszczady”, wyjaśnię różnicę między ropą a olejem skalnym i zdradzę, gdzie ukryła się zapomniana Kopalnia Ropy Naftowej Bieszczady. Ten wpis to mieszanka historii, geologii i anegdot z pierwszej ręki. Jeżeli nie boisz się wrócić do miasta pachnąc jak stara stacja benzynowa – czytaj dalej, a potem spakuj buty, których nie będzie Ci żal wyrzucić.

Przewodnik po Bieszczadach: ropa w krzakach

Geologia bez ściemy – skąd wzięła się Ropa Bieszczady

Wyobraź sobie tort z łupków i piaskowców pieczony w zamierzchłym oceanie. W beztlenowym mule gniją miliardy planktonów – z nich powstaje olej skalny. Kiedy płyty tektoniczne wypychają góry, flisz pęka, a olej wciska się w szczeliny jak dżem w pączek. Karpacki ementaler ma tę przewagę, że dziurki leżą płytko – często kilka–kilkanaście metrów pod runem leśnym. Dlatego w Bieszczadach zdarzają się naturalne wycieki wprost do potoków. Po 1853 r., gdy Łukasiewicz zapalił pierwszą lampę naftową, galicyjscy inżynierowie wyczuli pieniądz. W dolinie Sanu stanęło ponad 120 szybów; nazwy brzmiały jak w katalogu win: „Maria-Antonia III”, „Galicja XVII”.

Szyby, kiwony i kopanki – mały słownik terenowy

  • Kopanka – ręcznie kopany dół obudowany drewnem; lina, wiadro i modlitwa o brak osunięcia.

  • Szyb – odwiert na ogół od 300 m głębokości, zwykle z drewnianą wieżą wiertniczą.

  • Kiwon – stalowy pajęczak z przeciwwagą napędzający pompę tłokową; skrzypi jak stary wiatrak, ale podaje olej na powierzchnię.

Po II wojnie światowej Sowieci zwinęli większość pomp „jako reparacje”. Zostały zaczopowane otwory, betonowe pierścienie i romantyczny śmietnik historii.

Dziś też bulgoce – aktualna Ropa Bieszczady

Myślisz, że to przeszłość? Przy drodze Czernyszów – Smolnik wciąż pracują dwa kiwony. Roczny urobek ledwie 40 ton, ale wystarcza, by mała firma z Ustrzyk sprzedawała olej kolekcjonerom zabytkowych silników. W Czarnej Dolnej harcerze spuszczają puszki na sznurku do zaczopowanego otworu i wyciągają gęsty, czarny płyn… by potem impregnować nim skórzane buty. Ekologia? Dyskusyjna. Wrażenia? Bezcenne.

Jak samemu wytropić olej skalny

  1. Mapa – austriacka  – szukasz symbolu "Erdölquelle".

  2. Toponimy – Czarna, Olejów – nazwa nie kłamie. Ale i wiele innych, mniej oczywistych

  3. Warstwice – małe antykliny przy potokach.

  4. Nos – zapach benzyny w lesie to pewniak.

  5. Test Łukasiewicza – zapalniczka + patyczek = żółty płomień.

Pamiętaj: olej skalny brudzi na wieki. Impregnacja butów – gratis, dezynfekcja samochodu – Twój problem.

Świadectwa z przeszłości

Hrabia Fredro w 1860 r.: „W Cisnej w nozdrzach kręci od smugi cuchnącej, a chłopstwo ten płyn łapie do kaganka”. Geolog Schmidt (1898 r.): „Złoże między Balniówką a Berehami tak płytkie, iż olej sam wycieka, a zapach czuć po Wetlinę”. 

Rabunkowa gospodarka leśna kontra pamięć o przemyśle

Lasy Państwowe wjechały w dawne szyby jak czołg w ogródek. DT-75 zrywające drewno rozkruszyły co zostało. Urzędnik powie: „obiekt nie figuruje w ewidencji”, więc można zrównać z ziemią. Wydobywasz ropę? Trzeba koncesji. Dewastujesz historię? Cisza. Dlatego chodzę, dokumentuję i pokazuję – zanim buldożer zamieni kolejne „dziury” w wyrównaną skarpę pod uprawę buka.

Bimber w żyłach, ropa pod butami

Na wycieczkach powtarzam: „W moich żyłach płynie lokalny bimber, a pod butami – ropa”. Podczas pokazu „Łukasiewicz live” maczam patyk w oleju, podpalam – płomień tańczy, a grupa sapie z zachwytu. Po minucie w nos wchodzi asfaltowy aromat. Zawsze wtedy radzę: nie perfumuj się przed wyprawą – zapach ropy i tak wygra.

Co zabrać na wycieczkę "kopalnia ropy naftowej w Bieszczadach”

  • Buty, których nie kochasz – olej nie wybacza.

  • Gaśnicę turystyczną – show showem, bezpieczeństwo przede wszystkim.

  • Maseczkę z węglem aktywnym – romantyzm zapachu ma limit 15 min.

  • Bluza vintage – plamy to pamiątka.

  • Aktualne szczepienie przeciw tężcowi – rdzawy gwóźdź nie pyta o PESEL.

Dlaczego zwykły przewodnik tego nie pokaże?

Bo klasyczny program to: wschód na Połoninie, selfie z Chatką Puchatka i oscypek na straganie. Olej skalny brudzi koszulki i foldery promocyjne. Ja świadomie wybrałem brud. Przewodnik po Bieszczadach to dla mnie ktoś, kto zdejmie filtr upiększający i pokaże, co kryje las – nawet jeśli śmierdzi asfaltową mieszanką. No i statystyczny turysta autokarowy bardziej płaci niż myśli. Wybierając się ze mną na wycieczkę a kopalnie ropy naftowej w Bieszczadach otrzymasz masę niepopularnych i nieoczywistych informacji - które trzeba potem zrozumieć i przetworzyć - nie każdemu się chce.

Dlaczego olej skalny ≠ ropa naftowa

Olej skalny – surowy sok z kamiennego owocu; ropa (w galicyjskim żargonie) – destylat po pierwszej obróbce. W USA odwrotnie, u Łukasiewicza jeszcze inaczej. Bieszczady odwracają logikę: tu chłop impregnował gonty „ropą”, choć z geologii to czysty olej. Kiedy zrozumiesz semantyczny twist, historia staje się klarowna jak benzyna po rektyfikacji.

Przewodnik po Bieszczadach – mapa zapomnianych szybów

Terenowe ABC

  1. Legalność – 90 % terenu to Lasy Państwowe; wchodzisz, o ile nie ma czerwonej tablicy - jak jest to idziesz tak, żeby jej nie mijać po drodze.

  2. Bezpieczeństwo – otwór przykryty liśćmi potrafi mieć trzy metry głębokości aaaaaalbo trzysta.

  3. Logistyka – samochód z prześwitem lub rower na balonach; PKS dowozi tylko do Ustrzyk.

  4. Ekologia – jedna kropla oleju na ognisko to show, litr to barbarzyństwo.

Top 5 miejscówek „Kopalnia Ropy Naftowej Bieszczady”

  • Czarna Dolna – czynny kiwon, asfaltowy aromat latem, para zimą.

  • Ustrzyki Dolne, ul. Fabryczna – betonowy szyb z końca PRL; hip-hopowe graffiti gotowe do teledysku.


Kiedy jechać?

  • Wiosna (kwiecień–maj) – brak liści, plamy oleju widać z daleka.

  • Lato – zapach ropy + komary XXL; tylko dla twardzieli.

  • Jesień (wrzesień–październik) – mgła i kolory, idealne światło.

  • Zima – surowy minimalizm; olej pod lodem tworzy grafiki godne galerii sztuki.

Legendy i duchy nafciarzy

Miejscowi mówią o „Świetliku z Stebnika” – płonącej duszy majstra, który zginął, gdy gaz strzelił w szyb. Podobno w ciemne, bezksiężycowe noce nad kopanką unosi się błękitny płomyk, a kto go zobaczy, wróci bogaty. Raz zabrałem tam grupę geologów; płomyka nie było, ale rezonans metalu wykrył zagrzebaną stopę pompy. Czy duch pożyczył magnes? Nie wiem, ale cisza w lesie była gęstsza niż ropa w beczce.

 

Chodź po ropę!

Masz dość pocztówkowych Bieszczadów? Napisz lub zadzwoń. Pokażę Ci miejsca, w które Google Street View nie zagląda, a przeciętny Przewodnik po Bieszczadach nie zapuszcza sandała. Zorganizuję prywatną „imprezę na Biniowej” – z kiwonem w tle, ogniem w dłoniach i historią, którą opowiesz wnukom (o ile wygrają z TikTokiem). Kontakt w stopce bloga. Ropa czeka – Ty na co?