Gdzie w Bieszczady Koliba pod Caryńską

Koliba: Gdzie Pyrus wiedział, ile kosztuje gleba, a widoki urywają tyłek – Legenda trwa (mam nadzieję)!

Słuchajcie, bo jak jest coś, co w tym obiekcie zasługuje na oklaski, to jest to absolutna i najważniejsza zaleta: MIEJSCÓWA! Widoki stąd są po prostu fantastyczne, urywają tyłek i sprawiają, że zapominasz o całym świecie, a zwłaszcza o tym, że w Poznaniu czeka robota. Widoki, co to po prostu każą Ci usiąść, zapalić fajkę (albo chlasnąć coś mocniejszego) i po prostu gapić się w ten bieszczadzki bezkres. Ceny? Umiarkowane, czyli bez zdzierstwa, co w dzisiejszych czasach jest jak znalezienie czterolistnej koniczyny.

Pamiętam, jak przy pierwszych wizytach w Kolibie witała mnie czarnooka gospodyni. Było, minęło. Wnet przyszła zmiana gospodarzy, a stery przejął Tomek. I powiem Wam szczerze, ten facet szybko przełamał fakt, że jest "nowy". Moje studenckie, plecakowe wypady – te, co to kończyły się na ostatniej połówce zgrzewki piwa i resztkach prowiantu – często zaczynały się lub kończyły właśnie w Kolibie. Tomek to był gość! Z krwi i kości turysta, zawsze chętny na wieczorne biesiady, do których często sam przykładał rękę, i pogawędki do białego rana. Ile razy siedziałem tam i goniłem resztki świadomości, a on nawijał o górach, o życiu, o wszystkim i o niczym!

Doszło do tego, że na pytanie zza pleców, rzucone w kierunku okienka: "A po ile gleba?", Tomek, nawet stojąc tyłem, bez mrugnięcia okiem odpowiadał: "Po tyle samo, Pyrusie jeden!". I to jest właśnie kwintesencja tego miejsca i tego człowieka! Zawsze znalazłem tu suchy i bezpieczny kąt, choć często pojawiałem się w połowie ostatniej połówki (tej mocniejszej, oczywiście) i na ogół sam też zasypiałem ostatni, z głową pełną bieszczadzkich historii i planów na kolejny dzień. To jest właśnie to, co definiuje dobre bieszczady noclegi – poczucie, że jesteś u siebie, nawet jak jesteś gościem.

Gościnę Tomka kojarzę z tą niekończącą się chęcią gawędy, z brzdękaniem gitary, co to niosło się po całej Kolibie, a czasem i poza nią. I choć Koliba jest względnie nowym i sporym budynkiem, to pod jego rządami ciągle panowała tu atmosfera starego, prawdziwego schroniska. Taka, co to nie znajdziesz jej w luksusowych hotelach ze spa, tylko tam, gdzie czujesz zapach drewna, potu i przygody.

Aktualnie w Kolibie gospodarzy nowy ajent, o którym, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Mam jednak nadzieję, że ten duch Koliby, ta autentyczność i chęć do biesiadowania, dalej tam rezydują. Bo niektóre miejsca po prostu mają w sobie to "coś", co sprawia, że wracasz. I oby Koliba nadal była takim bieszczadzkim azylem dla każdego, kto szuka prawdziwego klimatu i chce poznać historię na własnej skórze, a nie z folderów.

 

Kontakt do Koliby pod Caryńską

Tel: 13 461 18 48
e-mail: This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.
Caryńskie 1 

https://sites.google.com/view/koliba-studencka-pw/strona-g%C5%82%C3%B3wna