Ropa, która wciąż oddycha. Bieszczadzka oś Rajdu w środku gminy Czarna

Galicja była jednym z kluczowych punktów na mapie europejskiej historii nafty. Zanim ropa stała się paliwem globalnych konfliktów i wielkiej polityki, tutaj była po prostu energią — surową, wymagającą, lokalną. Była pracą ludzi, którzy nie mieli pewności, czy wrócą do domu, i jednocześnie nadzieją, że pod ziemią naprawdę czeka coś, co odmieni ich los. Ta opowieść nie jest czarno-biała: ma w sobie zachwyt odkryciem, ciężar fizycznej pracy i ten specyficzny dreszcz, kiedy człowiek rozumie, że dotyka czegoś większego od siebie.
Podczas rajdu chcę pokazać ten temat w sposób przystępny i żywy: tak, żeby uczestnicy nie „zaliczyli punktu”, tylko naprawdę złapali sens miejsca. Dlatego podkreślam rolę, jaką w tej historii odgrywa Gmina Czarna — jako obszar, na którym zachowały się ślady dawnego przemysłu i gdzie można naturalnie opowiedzieć o regionie przez pryzmat energii, technologii oraz ludzkich historii. Polana i okolice dawnych kopalń są tu czymś więcej niż lokalizacją na mapie: to przestrzeń, która sama narzuca temat i sprawia, że wszystko brzmi prawdziwie.
Ten rajd nie jest rekonstrukcją i nie udaje akademickiego wykładu. To forma wydarzenia społeczno-kulturalnego, które łączy ludzi wokół lokalnego dziedzictwa — w ruchu, w rozmowie, w doświadczeniu wspólnej drogi. Chcę, żebyśmy wyszli z tego z czymś więcej niż zdjęciem na telefonie: z poczuciem, że Bieszczady to nie tylko krajobraz, ale też warstwy historii ukryte pod skórą ziemi. A ropa — jakkolwiek paradoksalnie to brzmi — jest jedną z tych nici, które tę historię potrafią spiąć w całość.
